Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

piątek, 3 czerwca 2016

332. UFF, JAK GORĄCO!

JUSTYNA STYSZYŃSKA
BIEGUNY I ICH ZWYKLI-NIEZWYKLI MIESZKAŃCY”
KSIĄŻKA Z NAKLEJKAMI
TEKST MICHAŁ KOZIŃSKI
WIDNOKRĄG, PIASECZNO 2015

Gorąco…
Cienka strużka potu upodobała sobie dół moich pleców. Łaskocze, a ja uśmiecham się i zamykam uszy na narzekania. Narzekają wszyscy dookoła. Że upał, że skwar, że żar, że war, że spiekota, że parówka… Ja wygrzewam się z lubością w słońcu i produkuję witaminę D na potęgę. Na zapas, na za krótkie lato, na potem. Ale owszem, czuję czasem, jak przegrzewam się cała. Ona też, mokra po koniuszki długich włosów, wciąż prosi o wodę, o lody, o cytrynę, o cień. Szukamy sposobów na rozkoszowanie się upałem i chłodem naraz. Oprócz tych oczywistych jest jeden oczywisty bardzo mało – wyobraźnia!
Majka filozoficznie stwierdza, że „słońce się zmienia i księżyc się zmienia” i od tego robi się dzień i noc, lato i zima. Ale na biegunach zima jest wieczna. Lód jest cały czas. Albo prawie. Śnieg nie topnieje nigdy. Albo prawie. Bieguny są na górze i na dole globusa i wbrew pozorom, mieszkańcy obydwu półkul nie spotykają się ze sobą! Na północy żyje niedźwiedź polarny, na południu pingwin – nigdy się nie widzieli i nie zobaczą w naturalnym środowisku. Choć w naszej świadomości zwykle istnieją łapa w nogę, pysk w dziób. Bieguny są trochę magiczne, bo śnieg to trochę magia. Nie wiemy o nich zbyt dużo, choć wydaje nam się, że wszystko. A tu – Widnokrąg przyszedł z pomocą, pokazując coś małego, ale ślicznego. Tak jak przy poprzedniej „antykolorowance” tak i tu mamy kilka słów na temat zwierzaków po dwóch stronach ziemi - kwintesencja pazurów, rogów, płetw. A potem już tylko biel, trochę niebieskiego, gdzieniegdzie czerń i Justyna Styszyńska ponownie za sterami samolotu, który leci w ten polarny klimat. Znów jest pięknie, znów są naklejki, znów można wyprowadzać na spacer łosia, popływać z foką, pojeździć na reniferze. Albo zupełnie odlecieć i spotkać się z morsosową, zającopingwinem czy albatrosofoką… Albo… postawić obok siebie niedźwiedzia i pingwina – proszę, poznajcie się, to jest ptak, to ssak, ten ma białe futro i świetnie nurkuje, a tu jest elegancki pan we fraku, co opiekuje się jajkami na równi z mamą pingwinową. Jeden jest wielkości sześciolatka, drugi jest wyższy niż „Twoja mam stojąca tacie na ramionach!”. Łączy ich umiłowanie śniegu, wiatru, lodu…
Jeśli ktoś chce iść z duchem czasu to Widnokrąg wydał właśnie upalną, rozsłonecznioną, bardzo wiosenną „Łąkę”, na której można spotkać pszczołobiedronkę, albo zwykłego motyla, a nocą ćmę.

My zostajemy stopami na biegunie. Dla ochłody. 











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...