Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

piątek, 12 stycznia 2018

478. MUSZĘ SIĘ PODZIELIĆ

FLEUR DAUGEY
„SEKRETY ZWIERZĄT”
(TŁ. ANDRZEJ STAŃCZYK)
WYDAWNICTWO LITERACKIE, KRAKÓW 2017

Od zawsze uwielbiałam Zeszyty. Te pisane wielką literą ze względu na zawartość i emocjonalne przywiązanie (bardzo często lądowały na noc pod poduszką). Tematy Zeszytów były różne na różnych etapach mojego rozwoju. Od zwierząt, poprzez fotografie ulubionych aktorów, po poezję własną i cudzą i cytaty z ulubionych książek i piosenek. Nie mniej jednak zawsze uwielbiałam, gdy były grube, kolorowe, gdy na ich stronach powstawały kolaże z obrazków, prób dziecięcej/nastoletniej kaligrafii (dominowały serduszka zamiast kropek i ogonki od „y” jak bluszcz oplatające inne litery), gdy mieszały się faktury (codzienna gazeta z magazynem o nieco grubszych, bardziej śliskich kartkach), kolory (w takich Zeszytach czasami wypróbowywało się wszystkie kolory świeżo zakupionych mazaków, wykorzystując do tego na przykład jakże wdzięczne słowo „LOVE”). No i naklejki! Och, uwielbiałam moje Zeszyty z naklejkami, w których działy się już w ogóle cuda! Koty obok Smerfów, świąteczne motywy obok dziwnych słów, w nieznanym języku, pisanych dziwnymi czcionkami (mogło się na przykład okazać, że to nazwa zespołu np. The Doors albo Nirvana). Do dziś z lubością oglądam w internecie wszelkie Bullet Journale, Plannery i Pamiętniki, w których panuje dokładnie taka sama anarchia, jak w moich Zeszytach, tylko wszystko jest estetyczne i nadaje się na zdjęcia w ascetycznych, szwedzkich wnętrzach z kubkiem herbaty w tle.
Dlatego właśnie od razu pokochałam „Sekrety zwierząt”.
W pierwszej chwili za tę formę. Za misz-masz, pomieszanie z poplątaniem, za ten galimatias, rozgardiasz i rwetes. Rysunki, obrazy, infografiki, różnej wielkości czcionki, ramki, tabelki, cytaty, wyróżnienia, podkreślenia, znaki specjalne, justowanie, równanie do lewej, tekst układający się w parasol… Dokładnie zaplanowany, uporządkowany chaos! A treść? Oczywiście, że nie może być poukładana i jednolita. Właściwie jedyną wspólną cechą dla wszystkich tych tekstów i tekścików są „Zwierzęta”. Ale tematyka też jest potraktowana baaaardzo szeroko. Bo są i mity, i nazwy chorób, i wiadomości z pierwszych stron gazet, i statystyki, i lingwistyka, i czysto biologiczne notatki. Otwieram przykładową stronę: informacja o tym, że zwierzęta umieją się uczyć i są wynalazcami (przykład badanego w 1960 roku stada makaków i ich nauki obmywania batatów z piasku); cytat z Jeana La Fontaine („Odwołuję się do zwierząt, by uczyć ludzi”), informacja o tym, że w 2016 roku Światowa Unia Ochrony Przyrody opublikowała listę 2065 gatunków zwierząt zagrożonych wyginięciem (i kilka przykładów: goryla górskiego zostało na świecie tylko 500 sztuk…); ciekawostka o cukierniku Ludwika XIV, który piekł biszkopty specjalnie la piesków swojego pana, a na koniec wiadomość, że sowy i puszczyki mają tak aksamitne pióra, że powietrze ślizga się po nich i dzięki temu umieją latać bezszelestnie.
A co dalej?
Na przykład informacja, że w zoo w nowojorskim Bronksie można się przejechać na karuzeli, w której wagoniki to ręcznie rzeźbione owady, a muzyka towarzysząca przejażdżce została nagrana z użyciem odgłosów prawdziwych owadów. Tak, jest adres karuzeli.
Informacja o tym, że odcisk psiego nosa jest tak samo niepowtarzalny, jak linie papilarne.
Informacja o tym, ile kosztuje najdroższy ser na świecie i z jakiego zwierzęcia pozyskiwane jest mleko do jego wyrobu.
Informacja, które zwierzęta potrafią przewidywać katastrofy.
Legenda o filozofie Chryzypie, który zginął przez osła jedzącego figi ze stołu podczas biesiady.
Rozpiska ilości snu potrzebnego w ciągu dobry różnym zwierzętom (żyrafa 1 godz 54 minuty, a tygrys 15 godz. 48 minut…)
Informację o tym, jak nazywa się poród u różnych zwierząt (owca się BAGNI (sic!))
Informacja o tym, że goryle i szympansy mogą się zarazić katarem od człowieka.
Jest informacja jak rozpoznać umaszczenie konia, wiersze, przestroga przed karmieniem królików domowych sałatą lodową, wspomnienie w jakie zwierzęta zmieniał się Zeus w mitologii, piosenka, a także rozdział o zwierzęcym homoseksualizmie i nazwy zwierzęcych odchodów (cietrzewie robią knoty).
Albo absolutnie wzruszająca informacja o wydrach morskich, które przez dwa miesiące zabierają je ze sobą wszędzie, dopóki małe nie nauczą się same pływać. A gdy nurkują po pożywienie – zawijają je w pędy wielkomorszczu gruszkonośnego, który jest zakotwiczony w podłożu, a sierść małej wyderki pozwala jej unosić się na wodzie. Słodko!
Z racji tego, że ta książka to taka mieszanka – absolutnie nie można się przy niej nudzić! Można czytać od początku do końca, od końca do początku, od środka, na wyrywki, albo zacząć od indeksu zwierzaków i badać po kolei te, które nas interesują. W przypadku młodszych dzieci można po prostu niektóre informacje pominąć (jak te o kopulowaniu, jeśli nie chce się jeszcze odpowiadać na pytanie „Skąd się wziąłem” albo te o śmierci).
Chociaż nie wierzę, że kogoś może nie zainteresować WSZYSTKO! Ostatnio Tata Majki zaczął „ćwiczyć głowę” - robi zadania logiczne, ćwiczenia z zapamiętywania i czytuje ciekawostki z różnych dziedzin życia. Kładę mu więc koło łóżka „Sekrety zwierząt” i jestem pewna, że jutro usłyszę „Niemożliwe!”, „No popatrz!”, „Nie wiedziałem!, „Niesamowite!”.

A jako, że gdy się przeczyta na przykład o tym, że jajo strusia jest większe od jego mózgu, to absolutnie i od razu chce się z kimś tą wiadomością podzielić. Więc ja się dzielę. I namawiam na odkrywanie sekretów zwierząt.  










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...