Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

wtorek, 9 maja 2017

408. WIOSNO, GDZIE JESTEŚ?

MEMORY NA 3 SPOSOBY
ILUSTROWAŁA KATARZYNA URBANIAK
SERIA: KAPITAN NAUKA

Wiosna w tym roku jeszcze nie dojrzała. Niby wychyla czubek nosa, ale jednak jeszcze wciąż się chowa za zimą. Żeby śnieg w maju? A już by się chciało – te rowery wyciągnąć z piwnicy, z pajęczyn wyłuskać kule do boule, hulajnogi naoliwić i śmigać z górki na pazurki… Ale, gdy skaczemy w gumę, to nogi topią się w kałużach, gdy chcemy grać w kometkę, to wiatr kradnie lotkę, a skrzydła latawca tak są nasiąknięte mgłą, że latawiec wcale nie chce się unosić i powinien czym prędzej zmienić nazwę…
Cóż zostało? Pomarzyć… Albo poćwiczyć. Na sucho zupełnie, choć z wielkim zaangażowaniem.
Na przykład można zagrać w przepiękne memory „Zabawy podwórkowe”…
Czy memo może wzruszać? Ano okazuje się, że owszem… Obracam te kartoniki w dłoniach, niby zwyczajne, choć nieco większe od tych z naszej kolekcji „mem wszelakich” (lubimy, oj lubimy!!!). Ale nagle słyszę w swojej głowie „Pobite gary, pobite gary”… A zaraz potem „Berek!”. I jeszcze „Szukam!!!” i „Raz, dwa, trzy, Baba Jaga patrzy!”. I słyszę delikatne szuranie sznurem po płytach chodnika i kredę, która na pewno coś rysuje obok. I kamyk, odbijający się od betonu. I zamaszyste wirowania hula-hop. I śmiech, wszędzie jest śmiech…
Zamarłam z tym memo w ręku, stałam się na chwilę małą dziewczynką, którą biega pod blokiem z koleżankami… „Nie potrzebne jest nam nic, tylko gumy metr i hyc!” - śpiewam w myślach niegdysiejszy hit Majki Jeżowskiej. Bo tak było. Guma do majtek, kawałek kredy z pobliskiej budowy, kamyk, sznurek – tylko gruby i mocny (och, jak cieszyłam się, gdy zaoszczędziłam i kupiłam sobie w sklepie osiedlowym prawdziwą skakankę z niebieskimi rączkami – za 100 złotych!!!), albo kapselki od „orenżady”… Wszystko mogło być zabawką. A jak nie było nic pod ręką, to sami byliśmy swoimi zabawkami…
Berek, gra w gumę, gra w klasy, ciuciubabka, chowany, głuchy telefon… To wszystko jest na tym niesamowitym memo. Ślicznie je narysowała Katarzyna Urbaniak. Są takie lekko przydymione, nostalgiczne, jak fotografie z dawnych lat… I można je potraktować jak zwykłe/niezwykłe memo – niezwykłe, bo są trzy warianty gry. Każda karta w parze różni się trochę między sobą, więc daje to możliwość dostosowania gry do wieku:
2+PAMIĘĆ zapamiętaj, gdzie leży drugi element pary;
4+ SPOSTRZEGAWCZOŚĆ odkryj, czym różnią się ilustracje;
6+ REFLEKS jako pierwszy znajdź trzy różnice;
Ale można też potraktować te karty jak instrukcję obsługi gier podwórkowych – opowiedzieć dzieciakom, jak to „onegdaj bywało”, zachęcić do wyjścia na dwór, do zakręcenia hula-hop, do popstrykania w kapsle, do poskakania w gumę…

To co, Wiosenko, wychodzisz? Kolejne pokolenie czeka...








1 komentarz:

  1. Jaki fajny pomysł na memo! Oj widzę, że Kapitan Nauka naprawdę świetnie się rozwija. Nas ostatnio zachwycają karty do nauki angielskiego oraz Lis Fis. Zawsze zabieramy w dłuższą podróż samochodem.

    PS Teraz mi się przypomniało. Moja teściowa zrobiła Tymkowi prezent w postaci memo, do którego obrazki wycięła z dwóch książek "Mam 6 lat" (wiesz, te z różową okładką). Reaguję na palto, motykę, SuperSam itp. z takim samym sentymentem :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...