Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

piątek, 7 października 2016

353. RATUNKU, GROMORYKU!



WOJCIECH WIDŁAK
„KRÓL GROMORYK I ZAGADKOWY SMOK”
SERIA CZYTAM I GŁÓWKUJĘ
POZIOM: WIEK 4+
EDUKACYJNY EGMONT, WARSZAWA 2016
ZABAWY I ZADANIA MATEMATYCZNE ANNA BOBORYK
ILUSTROWAŁA EWA POKLEWSKA-KOZIEŁŁO

WOJCIECH WIDŁAK
„KRÓL GROMORYK I NIEZWYKŁA ZBROJA”
SERIA CZYTAM I GŁÓWKUJĘ
POZIOM: WIEK 4+
EDUKACYJNY EGMONT, WARSZAWA 2016
ZABAWY I ZADANIA MATEMATYCZNE MARIA ŚRODOŃ
ILUSTROWAŁA EWA POKLEWSKA-KOZIEŁŁO

Na dźwięk słowa MATEMATYKA truchleję. Liczę łzy, które z powodu liczenia wsiąkły w kartki zeszytów i podręczników. Widzę zgrzytającą po tablicy kredę, spod której nie wychodzi ślad rozwiązania. I widzę ciąg jedynek i włosy rwane z głowy…
Wiem, wiem, wszystko wiem! Że matematyka jest tak naprawdę wszędzie. Że w liściach. I w liście zakupów. Że w układaniu na stole sztućców. I że w opowiadaniu przyjaciółce co się wydarzyło najpierw, a co potem. Ale matma dla Dzieci? I to takich 4+? Litości! Jeszcze chwilę dajcie być im niewinnymi i cieszyć się dzieciństwem! Podchodziłam sceptycznie, ostrożnie i na paluszkach. Z gotowym rozgrzeszeniem. Z wyrozumiałością. I zrozumieniem problemu. Że humanistka z urodzenia. Coś tam mi niby świtało, że im wcześniej, tym lepiej, że może oswajać od najmłodszego, że niech nadgryzie tę żabę, to potem, w przyszłości będzie łatwiej, że nie należy przenosić swoich lęków na dzieci… Ale na wszelki wypadek miałam w głowie plan: najwyżej przeczytamy historyjkę, a do zadań MATEMATYCZNYCH Majka wróci sobie gdzieś tak w okolicach siódmej klasy szkoły podstawowej – może wtedy… A ona pełna zapału, z uśmiechem i pieśnią na ustach rozgromiła wszystkie gromorykowe zagadki!Matma z uśmiechem? Z uśmiechem??? Tak! I z satysfakcją! I dyplomem na końcu. Było zupełnie tak, jak mówią wielcy – nawet nie czujesz, jak liczysz, myślisz, ciągi logiczne tworzysz, wikłasz się w matematykę… Może nie wyższą, bo to w końcu seria 4+, ale tę pierwszą, podstawową, najbardziej przydatną, tę, którą nawet ja ogarniam – na pewno. Egmont cenię najbardziej za ich innowacyjne serie (no i za „Basię”). Pierwsza była chyba „Czytam sobie”. Pierwsze samodzielnie złożone słowa, ograniczona liczba liter, świetne ilustracje i wciągająca historia. I ta duma, że się samemu przeczytało CAŁĄ książkę! Tu jest to samo – przeniesione z jednego przedmiotu szkolnego na drugi. I jest oczywiście system motywacyjny – naklejki, medale, dyplomy. Jest się czym pochwalić.
Zastanawiałam się, czy 4+ nie będzie dla Majki zbyt trudne (wszak ona 4+ od dni kilku zaledwie). W „Zagadkowym smoku” miała problem z rysowaniem, ale w „Niezwykłej zbroi” dała radę z każdym zadaniem, więc wiek określony idealnie. Zresztą książki są przygotowane we współpracy z patronem merytorycznym – Stowarzyszeniem Nauczycieli Matematyki. To ważne! Bo gdy spojrzę wstecz na moją szkolną karierę matematyczną, to widzę, jak wiele zależy od nauczyciela, od jego umiejętności przekazywania wiedzy. Niektórym tylko się wydaje, że uczą… Jakie to zadania? Policzyć szczeble rysunkowej drabiny, albo policzyć małe łyżeczki w jak najbardziej realnej, domowej szufladzie kuchennej. Ułożyć ciąg z króla stojącego, śmiejącego się i kichającego, stojącego, śmiejącego się i kichającego, stojącego… Dorysować kota w TRZECIM wagonie pociągu. Pogrupować coś w zbiory na podstawie charakterystycznych cech. Dorysować tyle jadła, żeby na wszystkich talerzach było tyle samo. A oprócz tego historyjki… O królu, któremu w nocy przyśnił się smok. I o tym, że spadł z drabiny czyszcząc zbroję, a zbroja popękała i trzeba ją koniecznie naprawić, bo ma wartość sentymentalną… Pisane z właściwym Widłakowi ciepłem, humorem, zakończone suspensem. I ilustracje – ręką Ewy Poklewskiej-Koziełło stworzone – nie do podrobienia!

Gromoryk uratował nasz dzisiejszy i wczorajszy wieczór. Bo plucha za oknem, deszcz wali o szyby, wiatr wyrywa drzewom żołędzie i szyszki i rzuca nimi w bezdomne koty. Majka chora, Tata Majki chory… W powietrzu wciąż tylko zapach imbiru i cytryny. Wyjść nie można – klatka z czterech ścian. I nuda się czai za każdymi drzwiami, odpędzana najwyższym stopniem kreatywności mojej, ale czeka chwili nieuwagi… Więc składam dzięki władcy królowi Gromorykowi, jego żonie królowej Dobrochnie i kotu Gadule. Są władcami idealnymi, którym na sercu leży los i dobro poddanych. Niech żyje król! Gromoryk konkretnie...






















1 komentarz:

  1. Ja tylko w kwestii formalnej, bo nam już Gromoryk nie pomoże :P Masz literówki w nagłówkowych tytułach :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...