Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

środa, 30 grudnia 2015

296. ŚWIĘTA, ŚWIĘTA...

KATARZYNA BAJEROWICZ
„OPOWIEM CI MAMO SKĄD SIĘ BIERZE MIÓD”
WIERSZE MARCIN BRYKCZYŃSKI
NASZA KSIĘGARNIA, WARSZAWA 2015

Mamo, czy mogę dostać łyżeczkę miodu?
Tak do polizania, jak lizak.
W naszej szafce kilka rodzajów – rzepakowy, bo jemy go na tony, z czekoladą i wanilią, z jagodami… Zimowa herbata? Tylko z miodkiem i cytryną!
Okraszał Wigilię. Pierniczki, kluski z makiem i miodem, orzechy w miodzie unurzane…
W tradycji ludowej ma bogatą symbolikę. Bez miodu nie byłoby Wigilii – był jak dobra wróżba. Miodowi przypisywano właściwości magiczne, bo to przecież miód pijali bogowie. Wierzono, że dodany do potraw świątecznych zapewni zdrowie i dobrobyt.
Wierzymy w to i my, trzymając w zakamarkach kuchennych szafek zapasy pierniczków.
Ale skąd on właściwie jest? Jakim cudem dostaje się na nasz stół?
Prawdziwym!
Po pierwsze musi być pszczoła. Jedna z najpożyteczniejszych istot na ziemi. Dzięki niej rodzi się życie – to pszczoły zapylają rośliny i dają nam też jabłka, gruszki, śliwki… Mają 4000 malutkich oczek, czują nogami i żebyśmy mieli 1 kilogram miodu one muszą odwiedzić około 4 milionów kwiatów.
To wszystko wiem od Katarzyny Bajerowicz. To ona latała za pszczołami, przez rok cały naukowo opracowywała ich wędrówki, przeistaczanie od nianiek młodszych sióstr przez architektów plastra miodu po strażniczki ula. To ona obserwowała ich sambę, którą tańczą w pracy i w dniu największej radości. To ona podsuwała im poduszki pod senne zimowe głowy. Spisała budowę pszczoły. Spisała pszczoły służbę dla ludzkości. I jak zwykle spisała się na medal.
Ta część „Opowiem ci mamo..” jest poważniejsza, trudniejsza niż dotychczasowe. Więcej w niej wiadomości, mniej mrugnięć okiem. Pszczoły jakby z natury rysowane, majestatyczne. Pracują – jak to w życiu, nie mają czasu na rozrywkę i wygłupy godne żab lub mrówek. Jakby Bajerowicz bała się naruszyć ich doskonałość niewybrednym żartem, jakby chciała hołd złożyć.

A teraz zbieramy żółte plastiki po jajkach niespodziankach i rolki po papierze toaletowym, żeby zrobić swój własny ul. Bo o taką rozrywkę autorka też zadbała – jak zwykle jest dział DIY z dokładnymi wskazówkami, jak wybudować prywatny plaster miodu. Ciekawe, czy będziemy mieć swój miód na przyszłoroczny stół wigilijny?








1 komentarz:

  1. Masz rację, pszczoły budzą respekt. Podoba mi się, że ta część serii jest trochę inna, bardziej nastawiona na informacje

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...