Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

wtorek, 3 lutego 2015

252.BEZ LUKRU ALE NA KARUZELI

FATHERS”
NIEZALEŻNE WYDAWNICTWO PUBLIKOWANE CZTERY RAZY DO ROKU
ZAŁOŻYCIEL WOJTEK PONIKOWSKI
REDAKTOR PROWADZĄCA ANIA CZAJKOWSKA
"FATHERS" MOŻNA KUPIĆ TU

A NA FB SĄ TU

Niezwykły. Wobec wszelkich „Mamo to ja”, „Mama i ja”, mamo, mama, z mamą nagle jak wielki znak STOP – Fathers. Ojcowie.
Mój Tata uczył mnie harcerskich piosenek. Zaszczepił mi miłość do książek i dał do ręki pióro. Czasem kupował niespodziewane prezenty, które cieszyły nawet bardziej niż wyczekiwane gwiazdkowe. Robił niespodzianki. Moje ukochane wspomnienie z nim związane to to, gdy ja i Brat leżeliśmy już w łóżkach, powieki prawie opadały, a on zawołał nas do salonu – na podłodze stała lampka nocna, dookoła niej ułożone w stosik drewniane polana, czerwona szmatka – ognisko na środku pokoju... I długo w noc (choć może to była tylko chwila, a moja pamięć rozciąga to wspomnienie jak gumę do żucia) śpiewanie „płonie ognisko i szumią knieje”.
To mój Tata kreatywny, mój Tata z całą swoją miłością.
O tym właśnie jest „Fathers”.
Co w środku? Mężczyźni. W dużej mierze ojcowie, ale też pasjonaci w swoich dziedzinach – lutnictwie, fotografii, dziennikarstwie, „dzikim życiu”, podróżach...
W środku balansowanie między byciem ojcem a byciem mężem i byciem sobą – godzenie wszystkich ról i odnajdowanie w sobie taty. Wbrew pozorom to nie jest proste i oczywiste. To co kobietom przychodzi naturalnie, co nazywa się instynktem macierzyńskim, mężczyźni w dużej mierze muszą wypracować. To, że kobieta nosi dziecko w sobie, pozwala na nawiązanie kontaktu na dużo wcześniejszym etapie, a mężczyźni muszą na więź z dzieckiem intensywniej pracować.
Ten magazyn jest o tych, którzy nie żałowali ciężkiej pracy i im się udało. O tych, którzy mają wszelkie prawo, by nazywać samych siebie inspiracją dla innych ojców.
Ten magazyn powstał z potrzeby definiowania ojcostwa na nowo. A właściwie pokazania, że nowa definicja jest nieunikniona, że ojcostwo się zmienia, ewoluuje, że ojciec już nie tylko bywa, a jest, że kiedyś wyganiało się mężczyzn z porodówki, a teraz czynnie uczestniczą w porodzie i że tak naprawdę w byciu tatą doszło do przewrotu i rewolucji. Trzeba nazwać wszystko na nowo i pomóc poukładać facetom wszystko na właściwych półkach – pieluszki, wózki, rozmiary ciuchów dziecięcych, mleko, bransoletki z gumek, czesanie włosów i lęki separacyjne. A wszystko to pokazane na żywych organizmach – na Barcie Pogodzie, filmowcu i fotografie, na Bertrandzie Le Guern, biznesmenie, na Łukaszu Łuczaju, autorze książek, fascynacie dzikiej kuchni, czy na Jacku Benderze, właścicielu warzywniaka z ekologicznymi warzywami.
Ale czy to magazyn tylko dla ojców? Absolutnie nie! To magazyn dla rodziców, o dzieciach, które stają się motorem działania i startem w lepsze życie, dla rodziców, ale pokazany przez pryzmat niespotykany – przez pryzmat rodzicielstwa męskiego. To magazyn dla ludzi, którzy chcą pomyśleć nad ideą bycia rodzicem. I dla tych, którzy kochają się w pięknym designie – projektowo, edytorsko, graficznie zapiera dech w piersiach. Piękne, klimatyczne zdjęcia i ojcowie, dla których Dzieci stają się całym światem, choć czasem nie przypuszczali, że w ogóle będą mieć Dzieci. A jak wiadomo – kobiety kręci mężczyzna z Dzieckiem a ręku...
Kręcą mnie więc „Fathersi”... jak na diabelskim młynie...







[I jeszcze jedno – niby mało znaczące, niby troszkę obok, ale ja jestem zachwycona – paczka z „Fathers'ami” przyszła do mnie pięknie zapakowana, sznurkiem przewiązana, bez udziwnień, ot, kilka pieczątek z głową niedźwiedzia. Ale „mniej znaczy więcej” i poczułam się pogłaskana, bo nic nie pozostawiono tu przypadkowi – a takie podejście do swojej pracy mają tylko ludzie z wielką pasją...]




1 komentarz:

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...