696. TYDZIEŃ Z DWOMA SIOSTRAMI: W ŚRODĘ PISZEMY LISTY

 

MEGUMI IWASA

„Z POZDROWIENIAMI, ŻYRAFA”

(TŁ. ANNA ZALEWSKA)

DWIE SIOSTRY, WARSZAWA 2020

ILUSTROWAŁ JÖRG MÜHLE


Gdy byłam mała nie było internetu, a więc błyskawicznej formy kontaktu. Gdy chciałam napisać do przyjaciółki, poznanej na kolonii, która mieszkała 200 km ode mnie, musiałam użyć długopisu, koperty i znaczka. A później czekać na odpowiedź. Czasem krótko, a czasem całymi tygodniami. Otwierałam skrzynkę, zaglądałam do środka i czułam podekscytowanie, albo wielkie rozczarowanie. Zależy, czy w środku były rachunki, czy wytęskniony list. Ale oczekiwania na kopertę z własnym imieniem i nazwiskiem, nie można porównać z niczym innym na świecie.


Chyba właśnie takie radosne podekscytowanie czuje pan Żyrafa. Pan Żyrafa mieszka na sawannie w Afryce. Niebieskie niebo, żółte słońce, wszystko jak z obrazka. Nu-dy! Ale jak to? Zwyczajnie. Jak się cieszyć takim krajobrazem, jeśli jest się samotnym? A najwyraźniej nuda pana Żyrafy wynika z samotności. Nie ma najlepszego przyjaciela. Ba! Nie ma żadnego przyjaciela. Ale postanawia wziąć sprawy w swoje ręce (kopyta) i napisać list. Zobaczył bowiem dzisiaj ogłoszenie, zawieszone na gałęzi akacji – że Znudzony Pelikan podejmie się dostarczenia dowolnej przesyłki w dowolne miejsce. Więc pan Żyrafa pisze list i zleca Pelikanowi dostarczenie go pierwszemu zwierzęciu, które spotka za horyzontem. W liście pisze, że jest Żyrafą, że mieszka w Afryce i że bardzo jest ciekawy, kim jest adresat listu. A adresat jest czarno-biały, ma dwie nogi, dziób i dwa skrzydła, ale nie lata. Prowadzi szeroką, bujną i obfitą korespondencję ze swoimi krewnymi i narzeczoną i pobiera nauki u uczonego Wieloryba.

Tak, to Pingwin.

I tak, między panem Żyrafą a Pingwinem rodzi się piękna, magiczna przyjaźń, oparta na słowach, na interpretacji, na porozumieniach i nieporozumieniach.

Te nieporozumienia wywołują szczery śmiech – przetestowany na ośmiolatce, która śmiała się w głos. Szczególnie, gdy na podstawie opisu z listu, pan Żyrafa zaprojektował dla siebie kostium Pingwina.


To książka o przyjaźni i o mocy słowa. Niby prosta, ale jednak z delikatnym dotknięciem, muśnięciem zaledwie, filozoficznym. To książka japońska, czuję między literami powiew innego wiatru (doskonała – moja ulubiona - postać nauczyciela Wieloryba! Wspaniała scena, w której Pingwin ma sprawdzić, jakiego koloru jest morze!) Czytając ją, poczułam się trochę jakbym wysyłała listy za horyzont i w tej formie dostawała odpowiedzi. Czuję, że nadawca listu jest ode mnie bardzo różny, że mówi w innym języku, ale przyjaźnimy się mimo różnic i bardzo czekam na jego listy!


Skrótem: opowieść o tym, jak znudzony Pan Żyrafa z sawanny w Afryce znajduje sobie korespondencyjnego przyjaciela Pingwina. Ciepła, mądra opowieść z filozoficzną kropelką atramentu. Zabawna - ośmiolatka chichra się w głos! Co ważne – może czytać ją również sama, bo to idealny tekst dla niezbyt jeszcze zaawansowanych czytelników – duże litery, prosta fabuła, świetny skład (rozmieszczenie tekstu i ilustracji na stronie). Bardzo miły list z dalekiej Japonii.








Komentarze