Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

sobota, 5 stycznia 2019

586. RYTUAŁY



W każdej książce dla rodziców jest powiedziane, że dzieciom potrzebne są rytuały, coś stałego, coś niezmiennego, coś, do czego zawsze będą mogły się odwołać, na tym oprzeć. Lubię nasze. Te małe i te duże. Również mi dają one poczucie komfortu, rozlewają się ciepełkiem po okolicach serca. Jednym z naszych rytuałów jest coroczne wieszanie kalendarza na ścianie u Majki w pokoju. I to od majkowego „zawsze” czyli od roku 2013 (urodziła się na koniec września 2012 roku) jest kalendarz z Panem Kuleczką. Od zawsze są w nim naklejki (które w pierwszych latach rekwirowałam ja, ozdabiając nimi z radością i niestopowaną niczym obfitością swój podręczny kalendarz książkowy), od zawsze jest w nim opowiadanie, które nie znajduje się w wersji książkowej, od zawsze jest w każdej kratce trochę miejsca, żeby zapisać imię koleżanki, która ma urodziny albo też informację, że akurat tego dnia wypadł pierwszy ząb (albo się pojawił). I od zawsze są w nim przepiękne ilustracje Elżbiety Wasiuczyńskiej (ze wspaniałymi, metaforycznymi lub dowcipnymi podpisami, dokładnie w stylu panakuleczkowym, które dopełniają całości). Tylko jedno się zmienia – mam wrażenie, że co roku te ilustracje są piękniejsze, bardziej dopracowane, bardziej wysmakowane.
Sami zerknijcie, czy w tym roku nie jest jeszcze piękniej niż w zeszłym?








 



TU możecie zobaczyć kalendarz na filmiku.


1 komentarz:

  1. Zgadzam się, z roku na rok ilustracje są coraz piękniejsze. Jeśli położymy obok siebie ostatnie kalendarze i któryś z pierwszych, widać jak ciągle rozwija się warsztat malarski Elżbiety Wasiuczyńskiej. Obrazy są mniej dosłowne niż na początku, niesamowite operowanie światłem i kolorem. Przestałam już patrzeć na nie jak na ilustracje dziecięce, mogłyby być niezależnymi obrazami. Najnowszego kalendarza jeszcze nie mam (nadrobię w najbliższych dniach), ale ciągle wpatruję się w grudzień już minionego roku. Brak choinki, Mikołaja lub prezentów, a nastrój grudniowych przedświątecznych dni oddany niesamowicie, chociaż w nieoczywisty sposób. Chapeau bas.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...