Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

środa, 6 marca 2013

39.KARTONY DWA. O POCIESZANIU


STANISŁAW JACHOWICZ
„CHORY KOTEK”
WILGA, WARSZAWA 2012
ILUSTROWAŁA ANNA XAWERY ZYNDWALEWICZ

[Przegląd kartonów* ulubionych i mniej]

Tego kartona Majka też dostała będąc jeszcze dzieckiem brzuszkowym - od przyjaciół z Warszawy. Więc najpierw czytałam wierszyk małemu Frankowi i dziwiłam się bardzo, że nie pamiętam prawie nic. Tylko to słynne „Pan kotek był chory i leżał w łóżeczku...”. Ale co się stało kotkowi? Na co chorował? Okazało się, że to wierszyk o łapczywości, zachłanności i żarłoczności. Że koteczek się przejadł i boli go brzuszek. Że teraz ma stosować ścisłą dietę i nie może zajadać się myszkami i ptaszkami. Tylko kleik, co zaklei głód, ale nie zaspokoi podniebienia... Jachowicz ostrzega dzieci przed łakomstwem i wciąga w to nawet Boga, który ma dzieciom w tym pomóc... Ech, dziwny wierszyk, gdy patrzę na niego teraz. Ale jednocześnie drogi sercu, bo zawsze na dnie serca kołacze się to „I przyszedł pan doktor: „Jak się masz koteczku?”. A wierszyki z dzieciństwa zawsze łaskoczą w serce. I nie można się ich wyrzec nawet, jeśli niezupełnie chcesz recytować ten wierszyk swojej córce, której niedługo zaczniesz wprowadzać stałe pokarmy do diety i marzysz, że będzie cieszyć się smakami.
Rysunki mnie nie powaliły, ale Majce chyba się spodobały. Głaskała kotka (i pana doktora też) i chyba dodała mu jeszcze jeden powód do wzięcia L4 – ugryzła parę razy – w łapkę, w ogonek, w ucho... I na pociechę znów głaskanie, głaskanie-pocieszanie, bo „Pan kotek był chory”... i kolejne pokolenie dowiaduje się o tym, a potem zapomni, na co...




* nasze książeczki z twardymi stronami, idealne dla małych rączek




1 komentarz:

  1. Wiersz bardzo lubię, ale "moja" wersja to ta z ilustracjami Marii Uszackiej.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...