Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

piątek, 30 listopada 2012

2.BAJKI Z PRZESŁANIEM KORCZAKOWSKIM – O ZWYKŁEJ TOREBCE HERBATY SŁOW KILKA


EUGEN KLUEV
„BAJKI NA DŁUŻSZĄ METĘ”
(TŁ. LUDMIŁA MILOWANOWA)
ILUSTRACJE AGNIESZKA ŻELEWSKA
NASZA KSIĘGARNIA, WARSZAWA 2006

Te bajki udało mi się zdobyć za jakąś śmieszną cenę. A one ceny nie mają, bo są na dłuższą metę... bo są na zawsze. Nie o każdej książce można powiedzieć coś takiego. Są takie, które się przeterminowują. Są też takie, które są do zapomnienia. Albo takie, które wystarczy przeczytać raz i już więcej się do nich nie wraca – można zostawić je w tramwaju bez żalu... Ale gdybym straciła „Bajki na dłuższą metę”, płakałabym bez mety.
Te historyjki są krótkie. Idealne na zabawienie swoim głosem mojej dwumiesięcznej córeczki. Idealne, żeby słuchała ich między karmieniem, spaniem i kąpaniem. I idealne, żeby z nimi dorastać. Ja jestem zauroczona, a mam dużo więcej lat. I pewnie moja córka, która usłyszy te bajki za dwa lata zobaczy w nich co innego, niż córka, która usłyszy je za lat dziesięć. Bo one takie są – mają w sobie lustro – widzisz w nich siebie i cały swój świat. I są oryginalne, niesamowite – nie ma tu księżniczek – jest śliczna Koneweczka z Długą Szyjką, w której zakochał się Sekator Ogrodowy. Nie ma rycerzy – jest Straszny sen, który postanowił się nikomu nie przyśnić, bo jest aż tak straszny. Jest co prawda smok, ale taki wyhaftowany na szlafroku. Prawie każda z tych bajek, jest moją ulubioną – tylko że niektóre są jeszcze najulubieńsze. Jak ta o Marzeniu, które tak długo się nie spełniało, że już się zmęczyło i postanowiło się spełnić. Albo o Niebieskim Bumerangu, w który wierzą tylko dzieci. I cudowna bajka o Cieniu Rzuconym na Chodnik, który w finale jest noszony przez swojego właściciela na dywaniku. Są tu latające domy i pan z drzewem na smyczy. Te bajki doskonale wpisują się w rok korczakowski (który niestety już się kończy) - Korczak mówił „Nie ma dzieci, są ludzie” - i te bajki są właśnie takie – ludzkie. Mówią o godności, poczuciu własnej wartości, o tym, że każdy jest inny, ale nie znaczy, że ktokolwiek jest gorszy. I mówią do człowieka, a nie do dziecka – nie zdrabniają w irytujący, infantylny sposób, nie kłamią, nie zaróżawiają rzeczywistości (bo jest też bajka o Strzelbie i Sercu, w której chłopiec zabija swoje zabawki). Nie mogę ich nazwać edukacyjnymi, bo to słowo wywołuje we mnie dreszcz obrzydzenia. Ale uczą się uśmiechać i podchodzić z szacunkiem do każdej rzeczy na świecie, nawet do zwykłej torebki herbaty. Piszę zwykłej, a tak naprawdę według Klueva nie ma chyba na świecie zwykłości. Są same cuda. A czym innym, jak nie cudem, jest dzieciństwo? Czym innym jak nie cudem moja córka, której czytałam te bajki po raz pierwszy i, mam nadzieję, nie ostatni?

2 komentarze:

  1. To jedna z naszych ukochanszych ksiazek. Nasze dzieci, od Majki znacznie starsze, czytaja ja juz od dawna ... i na kazdym etepie ich zycia ciesza sie nia i po swojemu odbieraja. Uwielbiaja pana z drzewem na smyczy i kurczaka na zupe. Ja dorosla takze mam dla niej wielka sympatie, pomaga spojrzec na zycie inaczej, oswajac jego absurdy i dostrzegac magie tam, gdzie nikt by jej nie szukal... Moc serdecznosci, Kochane Moje :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, "Bajki na dłuższą metę" są niesamowite i wierzę, że Dzieci, które je czytają muszą być dobre ;-))) A już na pewno muszą mieć poczucie humoru!

      Usuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...