Posty

209.PAKOWANIE/ROZPAKOWYWANIE/

Obraz
Każdej podróży towarzyszy zabieranie. Może być krótka, tylko na chwilę, do biblioteki, 15 minut tramwajem, albo na plac zabaw, tu zaraz, za rogiem. Bierzemy. Pakujemy, upychamy. W torbie chcemy przenieść pół domu, żeby nie dać się zaskoczyć niewiadomemu. Żeby w każdym miejscu na świecie stworzyć coś na kształt mieszkania, żeby w środku lasu zawiesić na drzewach firanki i włączyć ulubioną bajkę, jeśli tylko właśnie to będzie potrzebne Naszemu Dziecku. Bo może się zgrzeje? Może będzie głodne? Może w środku miasta zachce mu się poczytać ulubioną książkę? Albo w tramwaju nie będzie na czym oprzeć głowy? Targamy – poduszki książki, maskotki, zeszyty, koszulkę na zmianę, pół litra wody, łopatkę i paczkę rodzynek. A gdy wyjeżdżamy na weekend? W nieznane? W świat szeroki i daleki? W nie-moje-łóżeczko? W nie-moja-łazienka? Nie-mój-pokój? Trzeba zabrać. Znajome zabrać. I jeszcze rozrywkowe. Bo, co jeśli będzie padać? A co jeśli będzie słońce? Spodnie, bluzy i skarpetki – oczywiste...

208.WIDZIEĆ NIEWIDZIALNE CZYLI CZYTOGLĄDANIE

Obraz
SHAUN TAN „ZGUBIONE, ZNALEZIONE” (TŁ. JACEK DREWNOWSKI) KULTURA GNIEWU, WARSZAWA 2014 ILUSTROWAŁ SHAUN TAN „Zgubione, znalezione” to nie jest tak naprawdę jedna książka. To książek trzy, które zostały zebrane w jednym tomie, spięte jedną okładką – moim zdaniem, nieprzypadkowo. W „Czerwonym drzewie” jest sobie dziewczynka, która wstaje rano i wie, że czeka ją ciężki dzień, dzień, w którym będzie miała do pokonania samotność, lęk, niezrozumienie. Dzień, w którym wszystko wydaje się nie takie, jak trzeba, ciężkie do uniesienia. Dzień, o którym się myśli, że nie skończy się już nigdy. I ta dziewczynka dociera do jego końca, a tam znajduje coś bardzo cennego. W „Zgubie” pewien mały chłopiec spotyka na plaży stwora. Nie wiadomo tak do końca czym jest ten stwór. Ale chłopiec, z właściwą dzieciom zgodą na świat nieoczywisty, nawet się nad tym nie zastanawia. Po prostu zauważa, że stwór jest samotny i bardzo chce mu pomóc. „Króliki” to interpretacja odwiecznej walki cywi...

207.AND THE WINNER IS... (LIPIEC)

Obraz
[postanowiłam ostatniego/pierwszego dnia miesiąca pisać, która książka była hitem w danym okresie - najwięcej razy czytana, najczęściej ściągana z półki, najukochańsza w swoim czasie] [w czerwcu, gdy jeszcze nie miałam nawet pomysłu na rubrykę HIT, niewątpliwie zamieściłabym zdjęcie "Kolorów"] "ALEŻ, BOLUSIU!/"ŁADNIE, BOLUSIU!"

206. O TYM PO CO MYJE SIĘ CHRUMTASKA W KAŁUŻY

Obraz
  BARBRO LINDGREN „ALEŻ, BOLUSIU!” „ŁADNIE, BOLUSIU!” (TŁ. KATARZYNA SKALSKA) ZAKAMARKI, POZNAŃ 2014 ILUSTROWAŁ OLOF LANDSTRÖM Najpierw do Bolusia nie byłam przekonana. Obchodziłam go wkoło, widziałam, że pojawia się to tu, to tam, że zdobywa kolejne serca, że rozkochuje w sobie świat. A ja stałam z boku i wydawało mi się, że jestem na czar Bolusia odporna, że nie ma takiej siły rażenia. Ma. Najpierw, w jednej chwili, zdobył Majkowe serce. Pewnie prostotą, pewnie kilkoma zaledwie zdaniami na stronie. Pewnie ładnymi, czytelnymi ilustracjami. Pewnie światem, który zna – komórką, z której dzwoni się do żony (no ona dzwoni do Babci i Dziadzi), komputerem, w który można się zapatrzyć (Babcia Majki przy pierwszym czytaniu książki rzekła „O, jaka nowoczesna, to już nie w telewizor ludzie się gapią, tylko w komputer!). Pewnie tym, że historia szybko się kończy i szybko, od razu, natychmiast, można zacząć czytać jeszcze raz. Mnie Boluś ujął sensem. Dnem drugim. Dnem n...

205.KOLOROWA PRYWATKA

Obraz
MAGALI BARDOS „LICZĘ DO 100” BABARYBA, WARSZAWA 2014 IKUSTROWAŁA MAGALI BARDOS [ Babaryba stawia na dwa końce kija – z jednej są ukochane książki z dzieciństwa, z drugiej premiery, które wprawiają w zdumienie] Na początku był strach. Otworzyłam tę książkę i szybko zamknęłam. Przeraziłam się bogactwa kolorów, a właściwie ich przepychu. Ale zaraz potem zobaczyłam, że one się nie gryzą, że mają po prostu świetną zabawę. Że tak być musi, bo inaczej mogłoby być nudno. Że to specjalnie, bo matematyka ma się kojarzyć z lekkością, pomysłowością, z harcami i hasaniem, ze swawolą, z czymś, do czego chce się wracać – obracać na języku, w placach i w głowie. Majka do misiów wraca cały czas. Ogląda je wolno, albo szybko. Liczy albo nie. Czasem dodaje, a czasem kartkuje od tyłu i wtedy jest odejmowanie. Misie hipnotyzują. Są nieco szalone, delikatnie surrealistyczne. I taką też mają fabułę – mglistą, szaleńczą, ale istniejącą – bo jest las, w lesie mieszkają misie, które uciek...

205.FOTO STORY. STORY SEVEN – FESTIWAL IDEALNY, CZYLI CZEGO POTRZEBA BY DOBRZE SIĘ BAWIĆ.

Obraz
To jeden z festiwali, na które zaczynamy czekać już w chwili, gdy się kończy. Gdy planujemy lato, jego termin zapisujemy jako pierwszy. Globaltica. To niesamowite wydarzenie – nie tylko muzycznie. Muzyka jest ważna, oczywiście, to w końcu festiwal kultur świata. Pamiętam, jak kilka lat temu prowadzący, Wojciech Ossowski, pytał publiczność o któryś z zespołów - „Znacie? Nie? Nic dziwnego, bo zapraszamy tu zespoły z całego świata, o których jest głośno, ale niekoniecznie u nas”. I tak jest – jedziemy tam po inspiracje muzyczne. Nie musimy wiedzieć, kto gra, nie musimy sprawdzać dyskografii i uczyć się słów piosenek na pamięć – dajemy się zaskoczyć, dajemy się zauroczyć, dajemy się ponieść. To uczta muzyczna na wysokim poziomie, ale nie to jest najważniejsze. Najważniejszy jest klimat, nastrój, atmosfera. Najważniejsze jest to, że mogę zabrać ze sobą Dziecko bez strachu o to, co tam zobaczy. Żeby dobrze się bawić, potrzeba koca, który rozkładamy na trawie, na którym mogą leże...

204.ZABAW-KI 3. POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI

Obraz
Dawno, dawno temu, kiedy miałam tyle lat, co Majka, kiedy jeszcze nie było facebooka, kiedy nawet komputera jeszcze nie było, słowo „kreatywność” miało zupełnie inny wymiar, niż dziś. Dziś kreatywność wspierana jest na każdym kroku, jeśli chcesz zbudować garaż dla samochodów, niby wystarczy kilka rolek po papierze toaletowym, ale na sklepowej półce jest super wspaniały klej, który pomoże te rolki skleić. Jeśli chcesz uszyć maskotkę, wystarczy kilka skrawków materiału i zwykła nitka, ale z pomocą, w miejsce zwykłych guzików, spieszą nam gotowe zestawy oczu, które z tęsknotą spoglądają z półki oznaczonej „craft” w sklepie papierniczym. Kiedyś trzeba było tworzyć z tego, co było pod ręką. A pod ręką były na przykład kukurydziane chrupki. Paczka chrupek nie była tylko przekąską, była opakowaniem, w której zamknięte były możliwości. Wystarczyło zwilżyć językiem końcówkę chrupka i skleić ją z następnym – i już można było brać udział w zawodach na najdłuższego węża chrupkowego. Po latac...