506. 13 POWODÓW, DLA KTÓRYCH TRZEBA PRZECZYTAĆ TĘ KSIĄŻKĘ


MICHELLE CUEVAS
„NA ROZEŚMIANYM NIEBIE”
(TŁ. ANNA NOWAK)
NASZA KSIĘGARNIA, WARSZAWA 2018
ILUSTROWAŁĄ JULIE MORSTAD

1.Niezwykła fabuła.
W wiosce Gęsia Skórka nic się nie dzieje. No może oprócz tego, że 10 lat temu przyszła wielka ulewa, która spowodowała powódź. Lało od marca do czerwca. Woda podmyła fundamenty jednego z domów. Porwała go ze sobą. A gdy wyschła, ten dom osiadł na pekanowcu. I tak sobie tam tkwi. A w tym domu na drzewie mieszka szczęśliwa rodzina – Mama, tata, córka Biedronka i syn Nashville. Że dom na drzewie wydaje się dziwny? To nic w porównaniu z Nashvillem. To chłopiec-ptak. Zamiast włosów ma pióra, zamiast nosa prawdziwy dziób i chude, patykowate nogi. Dziesięć lat temu wykluł się z błękitnego jajka lasówki. Je ziarna, śpi w specjalnie dla niego skonstruowanym wielkim gnieździe, kąpie się w wanience dla ptaków i ma jedno marzenie – chce latać. Ale skrzydła wciąż mu nie wyrastają. Co roku na wizytach kontrolnych u weterynarza (sic!) prosi o zrobienie rentgena, bo nie widzi swoich pleców. I co roku wychodzi z gabinetu rozczarowany. Wciąż ich nie ma. A przestworza przyzywają go tak głośno…

2.Nietuzinkowy bohater
Nashville nie jest nietuzinkowy tylko dlatego, że jest ptakiem, który z jakiegoś powodu (po lekturze można się domyślić z jakiego!) utknął w ciele chłopca. To inteligentny chłopak, wypełniony po brzegi wyobraźnią, któremu nigdy nie brakuje pomysłów i słów. Jest tak piękny w środku, że nie powinno się patrzeć na jego „na zewnątrz”. Albo z miejsca przyjąć je za coś oczywistego. Jest wrażliwcem. Jest dojrzały, pokorny i jest lepszym człowiekiem od wielu innych w Gęsiej Skórce, choć przecież tak naprawdę to ptak.

3.Mama
Niezwykła kobieta! Tylko do takiej mógł trafić chłopiec-ptak. Tylko taka przyjmuje niby-niemożliwe za coś najpiękniejszego, co mogło jej się wydarzyć. Jej serce, kochając jej dzieci, nie widzi różnicy między dziewczynką a ptakiem. Kocha je bezgranicznie i zawsze wie, co należy zrobić, żeby Nashville czuł się lepiej na świecie. Może przeczuwa, że jest im „dany” tylko na chwilę, że posiadanie skrzydeł to marzenie, którego nie sposób porzucić. Jej matczyna intuicja pewnie jej podpowiada, że kiedyś będzie musiała się żegnać. Ale na to też ma gotową receptę. Dokładnie wie, jak się opiekować swoim dzieckiem. Choć nie wyszło z jej ciała, jest jego matką. A matki wiedzą wszystko o swoich dzieciach.
4.Stosunki siostrzano-braterskie
Gdy byłam mała ja i mój brat mieliśmy swój świat, do którego nie mógł wejść nikt inny. Nie mieliśmy jakichś specjalnych drzwi, które się za nami zatrzaskiwały, a mimo to było tak, jakbyśmy przekręcali klucz. Własny język, żarty niezrozumiałe dla nikogo innego, zabawy, w które nie potrafił się bawić nikt inny. Staliśmy za sobą murem. Zawsze. Nagle odnalazłam tamto wyjątkowe uczucie w tej książce. Nasville i Biedronka są właśnie takim rodzeństwem – wsobnym, kochającym się, oddanym sobie, rozumiejącym, mogącym skoczyć za sobą w ogień. Nikt nie potrafi tak kochać Nashville'a, jak Biedronka. Nikt nie uszczęśliwia Biedronki tak, jak jej brat. Zawsze wie, co ją może rozbawić, co ją cieszy, co chciałaby teraz robić. To nie jest starszy brat, który stojąc u progu dorosłości, odtrąca siostrę tak, że ta upada z hukiem i rozbija sobie kolano. To jest starszy brat, który tym bardziej chce jej pokazać – „hej, nic się nie zmieniło. Bo nawet, jeśli ja się zmienię, nasza miłość pozostanie wciąż taka sama.” Nikt i nic nie zdoła rozdzielić tego brata z tą siostrą. Serca mają scementowane. Zespawane.

5.Wzruszająca rodzina
Ta rodzina jest doskonała. Dlaczego? Bo jest uważna. Wsłuchują się w siebie nawzajem. Starają się odgadywać swoje potrzeby. Są wyrozumiali. Znajdują odpowiedzi, zamiast mnożyć pytania. Rozmawiają. Wspólnie jedzą posiłki. Nie krzyczą, nawet, gdy byłoby o co. Usprawiedliwiają siebie – mogą to zrobić, bo dobrze się nawzajem znają. Szanują się. Starają się, żeby ich rodzina była tak normalna, jak się da. A przez to stają się niezwykli. Dużo tu miłości, dużo tolerancji, dużo radości. Model, na podstawie którego można kleić rodzinę idealną. Wzór do naśladowania.

6.Nauczycielka
Nashville trafił w nowej szkole na fantastyczną nauczycielkę. Nie chodzi tylko o to, że potraktowała go jak każdego innego ucznia. Że zdawała się nie zauważać dzioba i piór. I nie dawała mu odczuć, że ta normalność to tylko udawanie. Tak robili wszyscy inni przedtem. Ale była nauczycielką z pasją, z powołaniem. Dlatego mówi na pierwszej lekcji, że owszem, jest dużo spraw do omówienia, ale jedna jest najważniejsza. Najważniejsze dla niej jest poznanie uczniów. I oswojenie ich ze sobą nawzajem. Więc sadza ich w kręgu i rozpoczyna grę: „Jestem pani Starling i lubię słodką herbatę. Niech wstaną wszyscy, którzy też ją lubią”. I potem te osoby zamieniają się miejscami. Osoba, która została na środku mówi coś o sobie. I tak gra toczy się do czasu, aż każdy powie coś od siebie. Przynajmniej jeden fakt. Nagle okazuje się, że nikt nie jest sam, że wszyscy mają kogoś sobie podobnego, że każdego z każdym coś łączy. Do momentu aż na środku sali pojawia się Nashville. I już, już wydaje się, że z jego dzioba nie padanie nic, co połączy go ciaśniej z kolegami z klasy. Ale pada jedno zdanie i nagle wstają wszyscy. Ja też wstaję. I mam ciarki na plecach…

7.Mądrość
To mądra książka. O pragnieniach, o marzeniach, o determinacji, o niespełnieniu, o przeznaczeniu, o dążeniu do celu, o spełnianiu własnych pragnień w taki sposób, by nie ranić innych. O samorealizacji. O odlotach. O dostosowywaniu się. O akceptowaniu inności. O przemianie. O tym, że nic nie stoi w miejscu. O tym, że jesteśmy bardzo podobni do każdego drugiego człowieka, nawet jeśli bardzo chcemy temu zaprzeczyć. O poszukiwaniu wspólnoty. O szanowaniu innych. O dopingowaniu drugiego człowieka w jego działaniach. O odnajdywaniu wspólnych mianowników. O otwieraniu się na innych. O miłości. O rodzinie. O najważniejszych rzeczach w życiu.

8.Scena z okładki
Jest taka scena w tej książce, niezwykła, którą ilustratorka namalowała na okładce. Nashville pomaga w sklepie zoologicznym, gdzie w klatkach mieszka dużo ptaków. Swoją uporczywą myśl o lataniu nosi ciągle w głowie i jednego dnia przymierza ją do tych ptaków na sprzedaż. Czy to pragnienie do nich pasuje? Może one też chciałyby polecieć? Do ich nóżek przywiązuje sznurki, wypuszcza jest z klatek i bierze je na spacer, na słońce, na powietrze, na latanie...

9.Ilustracje
Ubolewam, że jest ich tak mało. Są śliczne. Wymowne. Nienarzucające się. Proste, acz ekspresyjne. Minimalistyczne, acz zawierające w sobie pełnię.

10.Zdanie:
„Nie ma rzeczy niemożliwych. Są rzeczy, któreś pan widział, i takie, których nie widziałeś, ale rzeczy niemożliwych po prostu nie ma, złociutki”.” [s.10]

11.Przepiękny język
Michelle Cuevas jest mistrzynią pióra! Ta historia pełna jest cytatów – z chęcią bym tę książkę pocięła na kawałeczki i powkładała jej fragmenty do portfela, do kalendarza, do kieszeni ulubionych spodni, do buta, pod poduszkę, żeby się na nią nieustannie natykać. Oczywiście pokłon składam też Annie Nowak, tłumaczce, bo bez niej nie byłoby na pewno takiego wrażliwego Nashville'a, takiej roześmianej Biedronki, takiej spełnionej mamy, takiego wyrozumiałego taty. Bez niej nie byłoby tych wszystkich pięknych słów, posplatanych wprost idealnie, którymi zachwycam się, zachłystuję, które chcę pić i pić, czytać i czytać…

12.Gula w gardle
To książka, która wzrusza. Wzrusza ekstremalnie. Zapadła we mnie i teraz nie wyjdzie ze mnie długi czas. Najchętniej mówiłabym o niej wszystkim – czytałeś? Nie?! To przeczytaj! A wiesz, o czym jest? Bo nie uwierzysz, ale o chłopcu ptaku. I musiałabym się powstrzymywać, żeby nie zdradzić zakończenia, nie powiedzieć, czy jest złe, czy dobre. Tylko tyle, że od strony142 do strony 144 miałam gulę w gardle, a od 144 do końca już wszędzie łzy - na policzkach, na bluzce, na języku, w nosie i na kolanach...
13. Jest wpół do ósmej rano w Polsce. Jadę pociągiem do pracy. Jak co dzień. Ale nie co dzień kończę czytać „Na roześmianym niebie”. Co chwilę patrzę za okno. Nie chcę pomoczyć łzami kartek. Łykam je i znów opuszczam wzrok na tekst. Tak bardzo chcę się dowiedzieć, jak zakończy się ta historia. Naprzeciwko mnie siedzi mężczyzna. Gruby kark, łysa głowa, dres, słuchawki w uszach, kaptur na głowie. Kątem oka i w szybie obserwuję go w tych momentach, gdy nie czytam i próbuję nad sobą zapanować. A on usilnie stara się zerknąć na tytuł książki. Dyskretnie mu to umożliwiam. Uspokaja się. Klepie szybko w komórkę. Zapisał tytuł? Jedziemy dalej.








Komentarze

Prześlij komentarz

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...