Posty

335. KSIĄŻKA Z BRUDNYMI KARTKAMI

Obraz
EMMA ADBÅGE „LICZYMY NA SPACERZE. MATEMATYKA NA KAŻDĄŻ POGODĘ” (TŁ. MARTA REY-RADLIŃSKA) ZAKAMARKI, POZNAŃ 2016 ILUSTROWAŁA EMMA ADBÅGE Cała rodziną wybraliśmy się na plac zabaw. Wracamy po paru godzinach upaprani piaskiem (bo w piaskownicy bawiliśmy się w poszukiwaczy skarbów), kredą (bo każdy rysował coś na chodniku), z obdartymi kolanami (Majka się przewróciła biegnąc, a ja łażąc po kamieniach), spoceni (wyścigi, huśtanie, siłownia pod chmurką, gra w boule i rzucanie piłką), ale zrelaksowani. Mojego Męża nachodzą wieczorne refleksje: „Wiesz, obserwuję tych rodziców widzę, że nikt nie bawi się z dziećmi. Siedzą obok, patrzą, ale nie bawią się. A dzieciom wystarczy jedno słowo, malutka zachęta, czekają na to!”. Wspominam dziewczynkę, która przyglądała nam się, gdy rzucaliśmy do siebie workiem z grochem. Była gotowa, całym ciałem dawała znać, że ona też może złapać ten woreczek, że wystarczy skinąć ręką. Skinęliśmy, pobawiliśmy się chwilę razem. Dołączyła jej mama ...

335. PIĘĆDZIESIĄT

Obraz
JAN BRZECHWA „BRZECHWA DZIECIOM. DZIEŁA WSZYSTKIE BAJKI” NASZKA KSIĘGARNIA, WARSZAWA 2016 ILUSTROWAŁA JOLA RICHTER-MAGNUSZEWSKA Gdy byłam mała, mój Tata czasem przynosił do domu mikrofony. Miał z nimi do czynienia w pracy i stare, wysłużone, albo zepsute, zabierał dla nas do zabawy. Bycie piosenkarką od razu nabierało więcej realizmu. Czasem te mikrofony można było podłączyć do magnetofonu i faktycznie nagrać swój głos. Wielokrotnie bawiliśmy się też bez nich, katując tajemniczy przycisk REC. Ulubioną zabawą było włączyć to REC niepostrzeżenie, gdy towarzysz zabaw się nie spodziewał i śmiać się, nie odzywając się wcale i rejestrując jego głos. Dziś żałuję, że nagrywało się to wszystko jedno na drugim, a potem w końcu wszystko zalała fala zespołów punkowych, których kasety zdobywałam od kuzyna i przegrywałam na swoje. Ale w moim domu jest jedna szczególna kaseta. Zwyczajna, czarna. Na opakowaniu kilkunastoletnią ręką napisałam MARTA MÓWI. A na tej kasecie mój dwuletni...

334.CZY UDAŁ SIĘ DZIEŃ OJCA?

Obraz
ROKSANA JĘDRZEJEWSKA-WRÓBEL „FLORKA. Z PAMIĘTNIKA RYJÓWKI” „FLORKA. LISTY DO JÓZEFINY” „FLORKA. LISTY DO BABCI” „FLORKA. MEJLE DO KLEMENSA” ILUSTROWAŁA JONA JUNG WYDAWNICTWO BAJKA, WARSZAWA 2015 Dzień Taty jest ważny nie tylko dla Tatusiów. Jest ważny dla Dzieci. Przygotowują się do niego. W tajemnicy rysują laurki. Lepią z plasteliny całe światy. Z papieru wycinają papierowe krawaty. Zbierają liście, muszle i piórka. Czasem nawet darmowe gazety kolekcjonują na prezent. Misternie opakowują podraunki, zużywając rolkę taśmy klejącej na jeden raz. Za zamkniętymi drzwiami łazienki powtarzają zwrotki piosenki o tacie albo strofy wierszyka, zacinając się wciąż na tym samym słowie. Tworzą, uczą się, myślą. Wszystko po to, żeby udowodnić miłość. Żeby Tata wiedział, tak, jak wiedzą one. Że bohater, że najlepszy, że na zawsze. Dlatego te oklejone klejem wzdłuż i wszerz laurki, te brudne pióra i nigdy nie czytane gazety, te wiersze i piosenki, te krzywe kubki i breloczki do ...

333. BĘDĘ DZIELNA!

Obraz
ZOFIA STANECKA „SAMODZIELNY. WSTAJE SAM” „SAMODZIELNY. LEPIEJ WIE” EGMONT, WARSZAWA 2016 ILUSTROWAŁ TOMASZ SAMOJLIK KONCEPCJA SERII MARIA ŚRODOŃ Gdy mój Brat był mały i dopiero nauczył się wiązać buty, robił to przeraźliwie długo. Zawsze wszyscy, gotowi już do wyjścia, czekali w progu, a on wiązał. I wiązał. I wiązał. Długo. Z namaszczeniem. Z dokładnością. Pełen precyzji. Z perspektywy czasu wszyscy wspominamy to z rozrzewnieniem, trochę z nostalgią, w ramach rodzinnej anegdotki, ale także z podziwem. Z podziwem dla samych siebie, dla swojej cierpliwości. Jak my to wytrzymywaliśmy? (choć ja mam niejasne poczucie, że jako starsza siostra mało kiedy wytrzymywałam i chyba wybiegałam wcześniej, jeszcze w połowie pierwszej sznurówki…). Teraz patrzę z perspektywy rodzica. Na moją córkę, która idzie do przedszkola… Najpierw zapina guziki. Albo niezwykle starannie myje sama zęby. Albo właśnie chce się nauczyć wiązać buty. Rano. Tuż przed siódmą. Gdy za chwil kilka odjedzi...

332. UFF, JAK GORĄCO!

Obraz
JUSTYNA STYSZYŃSKA „ BIEGUNY I ICH ZWYKLI-NIEZWYKLI MIESZKAŃCY” KSIĄŻKA Z NAKLEJKAMI TEKST MICHAŁ KOZIŃSKI WIDNOKRĄG, PIASECZNO 2015 Gorąco… Cienka strużka potu upodobała sobie dół moich pleców. Łaskocze, a ja uśmiecham się i zamykam uszy na narzekania. Narzekają wszyscy dookoła. Że upał, że skwar, że żar, że war, że spiekota, że parówka… Ja wygrzewam się z lubością w słońcu i produkuję witaminę D na potęgę. Na zapas, na za krótkie lato, na potem. Ale owszem, czuję czasem, jak przegrzewam się cała. Ona też, mokra po koniuszki długich włosów, wciąż prosi o wodę, o lody, o cytrynę, o cień. Szukamy sposobów na rozkoszowanie się upałem i chłodem naraz. Oprócz tych oczywistych jest jeden oczywisty bardzo mało – wyobraźnia! Majka filozoficznie stwierdza, że „słońce się zmienia i księżyc się zmienia” i od tego robi się dzień i noc, lato i zima. Ale na biegunach zima jest wieczna. Lód jest cały czas. Albo prawie. Śnieg nie topnieje nigdy. Albo prawie. Bieguny są na górze...